Dzięki uprzejmości i staraniom jednego z rodziców uczniowie klasy II i III Szkoły Podstawowej w Czeczewie przeżyli niesamowitą przygodę – mogli na chwilę poczuć się lotnikami i marynarzami. Oto co utkwiło im w pamięci.

M. Warmowska

{joomplucat:52 limit=1|columns=1|ordering=random}

W dniu 30.09.2011r byliśmy na wycieczce szkolnej w Gdyni. Na wycieczkę pojechały kl. II   i III. Celem wycieczki było zwiedzanie wojskowego lotniska w Babich Dołach oraz Portu Wojennego w Oksywiu. Ze szkoły wyjechaliśmy autokarem o godz. 8.05. Na lotnisku czekało na nas dużo niespodzianek: usłyszeliśmy „Legendę o Babich Dołach”, byliśmy przy pomniku płk. Dąbka, oglądaliśmy śmigłowce i wozy strażackie, zwiedzaliśmy wieżę kontroli lotów. Piloci i obsługa lotniska opowiadali nam o swojej pracy i o urządzeniach, które były na  lotnisku. Po podziękowaniu i pożegnaniu się wyruszyliśmy w kierunku Oksywia. W porcie wojennym zwiedziliśmy dwa okręty: ORP „Rolnik” i ORP„ Pułaski” Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o tych okrętach i urządzeniach , które były na nich umieszczone. Mieliśmy szczęście, ponieważ w tym dniu obchodzono „Światowy Dzień Morza” i wszystkie okręty w porcie były w pełnej gali banderowej. Do szkoły wróciliśmy o godz. 15.00.
Wycieczka była bardzo pouczająca. Piloci i marynarze, których spotkaliśmy byli mili i sympatyczni. Dzięki ich ciężkiej pracy i poświęceniu możemy czuć się bezpiecznie.

 

Natalia Nowak kl. III

30.09.2011r.klasa II i III S.P. wyjechała na wycieczkę do Babich Dołów. Pani, która nas oprowadzała opowiedziała nam „Legendę o Babich Dołach”. Wyjaśniła nazwę tej miejscowości. Było to tak: dawno temu żyły tutaj kobiety, którym piraci kazali segregować skarby, a ponieważ  były one leniwe, więc żeby się nie zmęczyć, porywały w dzień dzieci, którym kazały pracować , a w nocy oddawały je rodzicom. Na wieść o tym król się zezłościł i kazał pozbyć się tych bab. Po wielu latach mieszkańcy pobliskich okolic nadali temu miejsce nazwę  Babie Doły. Potem poszliśmy na grób płk.  Stanisława Dąbka. Jak podaje Wikipedia,
S. Dąbek: „W przededniu  II Wojny Światowej ,pod koniec lipca 1939 został wyznaczony dowódcą Morskiej Brygady Obrony Narodowej i p.o. dowódcą Lądowej Obrony Wybrzeża. Podczas kampanii wrześniowej dowodził aktywnie całością sił lądowych zgromadzonych wokół Gdyni, organizując wypady zaczepne. Wobec przeważających sił wroga i odcięcia wojsk polskich na Wybrzeżu od pozostałej części kraju podjął decyzję o ewakuacji na Kępę Oksywską. Wieczorem 19 września 1939, w obliczu nieuchronnej klęski, odebrał sobie życie.”
Później poszliśmy do spadochroniarni. Tam pan opowiadał nam o różnych spadochronach. Mogliśmy również mierzyć hełmy, czy kamizelki ratunkowe. Następnie udaliśmy się do hangaru. Tam oglądaliśmy śmigłowce i samoloty. Kolejnym punktem zwiedzania była wieża kontroli lotów. W wieży pan opowiadał nam na czym polega ich praca. Na koniec  zwiedziliśmy wozy strażackie, które w razie wypadku samolotu pomagają gasić pożar i służą do udzielania I pomocy.
Drugim punktem wycieczki był port. W porcie oglądaliśmy łodzie podwodne i zwiedzaliśmy okręty. Z pierwszego statku widać było meduzy. Na drugim okręcie weszliśmy do sterowni, w której mogliśmy usiąść na fotelu kapitana. Okręt ten posiadał również lądowisko dla śmigłowca. Po zwiedzeniu portu przyszła pora wracać do domu. Tak skończyła się nasza wycieczka. Mam nadzieję, że wszyscy wrócili zadowoleni, pełni wrażeń i szczęśliwi.

Ewelina Pupacz kl.III

W piątek 30 września o godz. 8.05 my, uczniowie klasy II i III wyjechaliśmy na wycieczkę do Babich Dołów, żeby zwiedzić wojskowe lotnisko. Najpierw poszliśmy do budynku, gdzie pan opowiadał nam co powinien mieć pilot przy sobie i co ma zrobić, gdy samolot musi awaryjnie lądować. Oglądaliśmy również wojskowe helikoptery, nawet mogliśmy do nich wejść. Potem poszliśmy na wieżę kontroli lotów, gdzie na samej górze szliśmy tarasem dookoła wieży. Było tam bardzo wysoko, niektórzy się bali, a inni ani trochę. Potem zeszliśmy i dostaliśmy mapy na pamiątkę. Gdy wracaliśmy do autobusu, to obejrzeliśmy jeszcze samochód strażacki, który gasi tylko wojskowe helikoptery. Następnie pojechaliśmy do portu. Tam weszliśmy na statek i oglądaliśmy go. Potem pojechaliśmy dalej, aby zwiedzić drugi okręt, gdzie zobaczyliśmy dużo więcej. Najpierw weszliśmy na pokład, gdzie było działo, a potem szliśmy po wąskich schodach na górę, gdzie zobaczyliśmy ster tego okrętu ( był wielkości nakrętki do słoików). Potem zeszliśmy na lądowisko dla helikopterów. Wróciliśmy do autokaru i około 15.00 przybyliśmy do szkoły. Cała wycieczka była bardzo interesująca, ale mi najbardziej podobało się jak byliśmy na drugim okręcie.

Emilia Kreft kl. III