Wywiad z Wiolettą Piasecką – pisarką literatury dla dzieci, autorka kilkunastu książek. W dniu 27 marca 2014 r. odbyło się spotkanie autorskie Wioletty Piaseckiej w Zespole Szkół w Czeczewie. Uczennice Gimnazjum przygotowały, po spotkaniu, pytania do autorki.

 

– Co skłoniło Panią do wybrania tego zawodu i czy zmieniłaby ten zawód na inny, jaki ? (Paulina Pranczk)

Gdy studiowałam filologię polską na Uniwersytecie Gdańskim, potajemnie marzyłam o pisaniu. Zdawałam sobie jednak sprawę, jak trudno zaistnieć na rynku książki. Pamiętam wykład z literatury dla dzieci i młodzieży prowadzony przez panią profesor Gertrudę Skotnicką. Opowiadała o Klementynie z Tańskich Hoffmanowej – pierwszej kobiecie w Polsce, która utrzymywała się wyłącznie z pisania. Podziwiałam tę pionierkę – niezależną finansowo pisarkę i w duchu troszkę jej zazdrościłam. Nie przypuszczałam, że za kilka lat ja również się na to odważę. Zawód pisarza, jak każdy inny, ma swoje plusy i minusy, ale jak żaden – uczy pokory. Książki tworzy się w samotności. W każdej książce oddajemy czytelnikowi część swojej duszy, a potem, gdy dzieło jest już skończone, modlimy się, by nasz utwór zapadł odbiorcy w sercu. Jednak nie zamieniłabym mojego zawodu na żaden inny. Nie ma większej satysfakcji, niż czytelnik, który o mojej książce opowiada w nieskończoność. Kiedyś dziewczynka podczas spotkania autorskiego powiedziała mi, że baśń „Dwie Małgosie” czytała szesnaście razy i jeszcze będzie czytać. Po lekturze „Zasłużyć na fiołki” jedna z czytelniczek wybrała się na grób głównej bohaterki – Faustynki Morzyckiej, by zapalić znicz. Takie zdarzenia pozwalają mi utwierdzić się w przekonaniu, że to, co robię, ma sens.

-W jakim wieku powstał Pani pierwszy utwór literacki?(Paulina Pranczk)

Pierwszy utwór napisałam, gdy miałam dwadzieścia lat. Nie miałam wtedy komputera i pisałam ręcznie. Wiele z nich zaginęło, ten pierwszy również. Był o starej lokomotywie. Niestety on również gdzieś zniknął. Nie przywiązywałam wówczas wagi do pisanych przeze mnie baśni, bo nie wierzyłam, że kiedyś będą wydane. Samo pisanie sprawiało mi po prostu ogromną radość. Dopiero, gdy spodziewałam się dziecka, zaczęłam je zbierać, by poczytać mojemu maleństwu i tak to się zaczęło.

-Czy jako dziecko wiązała Pani swoją przyszłość z pisaniem? (Martyna Leman)

Nie, marzyłam, by zostać nauczycielką języka polskiego. W dzieciństwie pisarz kojarzył mi się z niezwykle mądrym, starszym człowiekiem. Byłam molem książkowym i większość czasu spędzałam w bibliotece, ale moje marzenia tak daleko nie sięgały.

-Dlaczego zaczęła Pani pisać książki dla dzieci? (Klaudia Dampc)

Może dlatego, że jako licealistka byłam wolontariuszką w domu dziecka. Opiekowałam się małymi dziećmi i czytałam im bajki na dobranoc. Moja mama do dziś wspomina, że wszystkie maluchy, z całego podwórka, biegły do mnie, gdy wracałam ze szkoły. Druga rzecz, że miałam zawsze dla nich iryski w kieszeniach J.

-Dlaczego pisze Pani książki tylko dla dzieci? (Paulina Kurowska)

Miałam taki pomysł, by napisać coś dla dorosłych. Prosiły mnie o to mamy moich czytelników. Napisałam już sporo stron, ale jak tylko zabieram się za pisanie powieści, od razu przychodzi mi pomysł na bajkę. Rzucam więc wszystko i pisze dla dzieci.

-Jacy autorzy Panią inspirują? (Martyna Leman)

Moją ulubioną autorką książek była Lucy Maud Montgomery autorka Ani z Zielonego Wzgórza.

-Co ma wpływ na Pani twórczość? (Weronika Krauza)

Wszystko, co mnie otacza.

-Z którą z postaci, ze swoich książek, utożsamia się Pani Najbardziej? (Weronika Krauza)

Jestem autorką opowieści o Hansie Christianie Andersenie. Gdy zbierałam informacje do książki, odkryłam, ile musiał przejść przeciwności losu, zanim został pisarzem. Czasami, w chwilach, gdy nie wszystko układa się tak, jakbym tego pragnęła, przychodzi mi na myśl właśnie Hans Christian. Nigdy się nie poddał i nie stracił wiary we własne możliwości.

-Czy myślała Pani o napisaniu utworu literackiego dla starszych czytelników? (Linda Christiansen)

Tak, ale z pewnością książka dla starszych czytelników nie powstanie w najbliższej przyszłości. Teraz skończyłam pisać osiemnastą książkę – „Małą Cyganeczkę” i już zabrałam się za duszki w strasznym zamczysku .

(wywiad jest autoryzowany, Czeczewo, 27.03.2014 r.)