Dnia 28 maja bieżącego roku, uczniowie z klasy II i III gimnazjum  z Czeczewa oraz młodzież ze Społecznego Gimnazjum w  Karczemek, która uczęszcza na lekcje języka kaszubskiego, udała się na wycieczkę edukacyjną. Tym razem naszym głównym celem było Sztutowo. Sztutowo to miejscowość, gdzie za czasów II wojny światowej powstał obóz koncentracyjny, w którym przebywała ludność różnych narodowości w tym również ponad 2 tysiące Kaszubów.

 Pod opieką naszej nauczycielki języka kaszubskiego, pani Lucyny Reiter-Szczygieł, która była organizatorką wyjazdu, oraz nauczyciela języka polskiego, Grzegorza Krefta, wyruszyliśmy do Sztutowa, z samego rana. Pani Lucyna przed wycieczką dużo opowiedziała nam o miejscach martyrologii kaszubskiej ludności w czasie II wojny światowej.  

 W drodze do Sztutowa atmosfera w autobusie była luźna. Uczniowie śpiewali kaszubskie piosenki, śmiali się. Miało miejsce również dość nietypowe zapoznanie się uczniów z Czeczewa i Karczemek. Mianowicie każdy z uczestników wycieczki miał się przedstawić nazwą jakiegoś przedmiotu, który rozpoczyna się na pierwszą literę noszonego imienia np. Ja skojarzyłam moje imię z ….. Zabawa okazała się interesująca i przyniosła wiele śmiechu ale też ułatwiła nam zapamiętanie imion uczniów z Gimnazjum w Karczemkach. Nasz rozbawiony nastrój szybko jednak się zmienił.

 Wraz z przebytymi kilometrami zaczęliśmy powoli odczuwać oddech obozu Stutthof. Wsiedliśmy do autokaru jako roześmiana młodzież a wysiedliśmy jako poważni młodzi ludzie. W obozie panowała aura przepełniona smutkiem. Im dalej szliśmy, im więcej widzieliśmy, im więcej chłonęliśmy wiadomości, tym bardziej nasze umysły nie mógł pojąć jak człowiek mógł w taki sposób potraktować drugiego człowieka… Od niewielkiej sterty butów, które są pozostałością po ogromniej hałdzie butów ludzi tu uwięzionych, poprzez baraki, gdzie mieszkali po najokropniejsze miejsca obozu… komorę gazową i krematorium. Na sama myśl o tych dwóch strasznych miejscach mrozi krew w żyłach a łzy cisną się do oczu… Ciężko jest mi opisać budzące się w nas emocję. Pod koniec „podróży” po obozie Stutthof obejrzeliśmy film dokumentalny, który był podsumowaniem tego, co zobaczyliśmy w tym miejscu.

 Z obozu wyruszyliśmy z innym spojrzeniem na świat, innym pojęciem słowa “śmierć”. W autokarze już nikomu nie było do śmiechu. Panowała cisza a każdy z nas utonął w swych przemyśleniach i pytaniach, na które prawdopodobnie nigdy nie uzyska odpowiedzi…
Następnym punktem naszej podróży była Krynica Morska, a dokładniej latarnia. Widoki z latarni wynagrodziły nam ten trud, który włożyliśmy we „wdrapanie” się na sam szczyt latarni. Okazało się, że latarnikiem jest młody, przystojny mężczyzna. Ów pan spowodował, że na naszych twarzach znowu zagościł uśmiech.

 Śmiem twierdzić, że ta wycieczka była bardzo dobrą wycieczką, dlatego, że jej termin wybrano pod koniec naszej nauki w gimnazjum. Uważam, że to miejsce martyrologii 110 tysięcy ludzi wiele nas nauczyło, było dobrą lekcją pokory oraz docenienia takich wartości jak pokój i wolność. Emocje, które towarzyszyły mi podczas oglądania tego wszystkiego były tak ogromne, że nie jestem przekonana, czy chciałabym wrócić w to bardzo „trudne” miejsce… Na pewno nie w najbliższym czasie. Ale nigdy o nim nie zapomnę…

 Sylwia Wentk

 Klasa III gimnazjum