Do Bielickowa przez lasy, pagórki i rzeki…
            W piękną, słoneczną sobotę, 27 września 2014r. uczniowie z klasy I i III gimnazjum, uczęszczający na lekcje języka kaszubskiego, wraz z nauczycielkami: Lucyną Reiter-Szczygieł i Anną Kreft, wyruszyli pieszo z Kłosowa do skansenu w Bielickowie w Kawlach Dolnych.
            Trasa prowadziła przez piękne lasy, gdzie minęliśmy rzekę i zachwycaliśmy się pięknymi kaszubskimi widokami. Gdy zostawiliśmy za sobą kilka pagórków, wszyscy z dobrymi humorami dotarliśmy na miejsce. Właściciel skansenu, pan Czesław Bielicki, powitał nas bardzo serdecznie.
            Pierwszym eksponatem, który zobaczyliśmy był stary Ford T w doskonałym stanie. Jeden z uczniów miał zaszczyt usiąść za kierownicę tego pojazdu z ponad 100-letnim cylindrem na głowie. Następnie udaliśmy się do pomieszczenia, gdzie znajdowały się przeróżne motocykle. Niedaleko stała też maszyna parowa, która kiedyś wprawiała w ruch wiele urządzeń nie pobierając prądu. Nasze zaciekawienie wzbudził przywiązany do drewnianego słupa kamień. Wszyscy zastanawiali się co to jest za urządzenie? Okazało się, że jest to niczego sobie stacja meteorologiczna…

Następnie oglądaliśmy rozmaite pojazdy: traktory, samochody różnych marek, maszyny rolnicze itp. Ciekawy był Ford model A z 1929 roku, w którego szybie zobaczyć można było ślad po kuli. Uwagę każdego zwróciła wielka maszyna parowa z 1924 roku, która jest jednym z dwóch egzemplarzy, które można zobaczyć w Polsce. Służyła ona do cięcia drzewna i młócenia. Odwiedziliśmy również kuźnię, która była w pełni wyposażona we wszystkie przedmioty niegdyś potrzebne w takim miejscu. Obok zobaczyliśmy ciągnik „Ursus”, który był pierwszym ciągnikiem produkowanym po wojnie. Następnie wszyscy udaliśmy się do budynku gdzie znajdowało się w mnóstwo „staroci”. Zauważyliśmy tam m.in.: stary wózek dziecięcy, maszynę do pisania, cep do młócenia, telefony, stare piły i szeroki wachlarz instrumentów muzycznych. Dowiedzieliśmy się również, iż pan Czesław posiada włączniki do świateł oraz kilka obrazów, które kiedyś znajdowały się w naszym kościele w Czeczewie. Przed budynkiem naszą uwagę przyciągnęły wielkie, 200-letnie brony wykonane z drewna.

Do obejrzenia została nam jeszcze kaszubska chata, gdzie była sień, kuchnia, sypialnia oraz pokój gościnny. Każde pomieszczenie miało w sobie coś wyjątkowego. W kuchni można było zobaczyć m. in. stary piec, pojemniki na artykuły spożywcze, czy starą gofrownicę. W sypialni naszą uwagę przykuło krótkie łóżko. Były tam też organy, na których pan Czesław zagrał Barkę. Wyjątkowe było to, że zaśpiewał ją po kaszubsku, co spodobało się wszystkim. W sieni znajdowały się stare gazety, które leżały na ponad 100 letniej szkolnej ławce. W pokoju gościnnym miłym zaskoczeniem dla nas była wiadomość, że jakiś czas temu w tym miejscu gościli hokeiści z Kanady, którym kibicowaliśmy kilka miesięcy temu podczas hokejowego meczu w Gdańsku. Miło było zobaczyć ich zdjęcia z panem Czesławem i duży dyplom, na którym znajdowały się autografy całej drużyny. W tym samym pomieszczeniu zachwycaliśmy się muzyką z gramofonu i hiszpańskiej katarynki. Nie obeszłoby się również, gdyby pan Czesław nie zagrał dla nas na harmonii. Wszyscy razem mogli sobie pośpiewać po kaszubsku. Po zwiedzeniu całego skansenu przyszedł czas na karty pracy. Zostaliśmy podzieleni na 2 grupy. Podczas gdy część uczniów je wypełniała, pozostali poszli „polatać- pojeździć helikopterem”. Była to dla nas ogromna niespodzianka, która wywołała uśmiech na wszystkich twarzach.
             Niestety nasz czas pobytu w tym pięknym skansenie nadszedł końca. Cała grupa szczerze podziękowała panu Czesławowi, i wszyscy uśmiechnięci udaliśmy się do Kłosowa. Po drodze nie brakowało nam rozrywki, którą zapewniły nam nasze nauczycielki. Zadaniem wszystkich uczniów było odszukanie karteczek z zadaniem. Zostały one wcześniej ukryte pod kamieniami, wśród drzew, lub krzewów oraz na poboczach. Gdy wszyscy z zadaniami w rękach dotarli do Kłosowa, w altance u jednej z uczennic już czekała na nas pachnąca pizza. No i przyszedł czas na wykonanie znalezionych w drodze powrotnej zadań. Dotyczyły one na przykład wymienienia po kaszubsku nazw tygodnia i miesiąca, podania kilku miast znajdujących się na Kaszubach a także odgadnięciu nazwisk znanych, kaszubskich pisarzy, wśród których znalazło się nazwisko nasz dyrektor – pan Jerzy Stachurski. Po tym nadszedł czas na powrót do domu.
            Tę wycieczkę zaliczam do bardzo udanych. W sympatycznym towarzystwie spędziliśmy czas dowiadując się ciekawych rzeczy o dawnym życiu na Kaszubach.
                                                                                              Weronika Krauza

Zapraszamy do galerii